![]() | |
| "For the Love of God" - ludzka czaszka inkrustowana diamentami autorstwa Damiena Hirsta |
Problem artysty jako marki zmieniał się wraz ze zmianą epok, czego dowodem jest jakże diametralnie odmienne postrzeganie marki przez sztukę współczesną. Patrząc chronologicznie od początku, widać wyraźnie, że już w okresie Renesansu artysta miał swoją markę. W tej epoce, aby zdobyć uznanie i „wyrobić” markę należało być wybitnym, wychodzić ponad przeciętność serwowaną licznie na dworach.
W owym czasie krajem w którym nastąpił rozkwit sztuki, a wraz z nią pojawienie się znanych nazwisk były Włochy, stąd też najbardziej znane postaci: Botticelli Sandro, Rafael Santi, Leonardo da Vinci etc. Charakterystycznym jest, że aby się zapisać w świadomości ludzi nie wystarczyło tworzyć piękne obrazy, freski czy budowle. Należało wykreować w świadomości odbiorcy uczucie i przekonanie o własnym niebywałym talencie, a najlepiej stworzyć nowy styl. Dzięki temu taki artysta miał szansę budować sobie horacjański pomnik „trwalszy niż ze spiżu”.
W owym czasie krajem w którym nastąpił rozkwit sztuki, a wraz z nią pojawienie się znanych nazwisk były Włochy, stąd też najbardziej znane postaci: Botticelli Sandro, Rafael Santi, Leonardo da Vinci etc. Charakterystycznym jest, że aby się zapisać w świadomości ludzi nie wystarczyło tworzyć piękne obrazy, freski czy budowle. Należało wykreować w świadomości odbiorcy uczucie i przekonanie o własnym niebywałym talencie, a najlepiej stworzyć nowy styl. Dzięki temu taki artysta miał szansę budować sobie horacjański pomnik „trwalszy niż ze spiżu”.
W kolejnej fazie rozwoju sztuki należy wspomnieć o dwóch nazwiskach: Artura Rimbaud’a oraz Vincenta van Gogh’a. Obaj stanowili swoisty kompleks rynku: ten pierwszy ze względu na swój debiut w wieku lat szesnastu i kontrowersyjną przyjaźń z innym wielkim poetą Paulem Verlain’em. Oto przedstawiciel symbolizmu, duchowy przewodnik dekadentów, stanowi dziś markę poety przeklętego – w swoich utworach sięgającego po język pełen brutalnych i odpychających metafor. Z kolei marka Van Gogh’a kojarzy się nieodmiennie z kontrowersyjnością (obcięte ucho), licznymi problemami natury psychicznej, obsesją słońca widoczną na większości jego obrazów. W XIX wieku artysta, żeby wyrobić sobie markę, musiał tworzyć coś pełnego innowacji, a przy tym posiadać nieprzeciętną osobowość.
W trzeciej fazie pojęcie artysty jako marki to przede wszystkim bycie rozpoznawalnym, niezależnie od kontekstu. Marka staje się swoistym zbiorem znaczeń i symboli. Dzieła artysty są sprzedawane na rynku sztuki – czyli w zinstytucjonalizowanym kontekście, gdzie dokonywane są transakcje kupna i sprzedaży. Oto w grę zaczyna wchodzić rachunek ekonomiczny. Dzieło zaczyna być postrzegane jako inwestycja, długoterminowa lokata, a przy tym spełnia też (dla niektórych zapewne) walor estetyczny. Niemniej jednak nie można zaprzeczyć, że jest to swoista komercjalizacja sztuki, doprowadzona do paradoksalnego stwierdzenia, że o wartości dzieła decyduje jego pojedynczość, liczba kopii skutecznie obniża jego rangę na rynku. Przykładem na tego typu działalność może być Pablo Picasso, którego renoma i oryginalny styl (przede wszystkim kubizm) doprowadziły do tego, że artysta stał się powszechnie znaną marką u progu XX wieku. Biorąc udział w licznych konkursach i sprzedając swoje dzieła po horrendalnych cenach stał się ikoną – czego wyrazem była promocja Citroena Xsara Picasso z charakterystycznym podpisem Pabla. Citroen reklamował swój produkt słowami: „Stworzony z myślą o klientach poszukujących wygodnego i bezpiecznego auta o niespotykanym stylu ” .
Znamiennym przykładem artysty, który doskonale pojął reguły rządzące rynkiem sztuki jest Damien Hirst. Czterdziestoczteroletni Brytyjczyk z Leeds, wychowywany przez matkę, spędził typowe dzieciństwo angielskiego nastolatka, obfitujące również w drobne kradzieże sklepowe i chuligańskie wybryki. W trakcie studiów na kierunku Sztuk Pięknych na University of London przez jakiś czas pracował w kostnicy, co miało niemały wpływ na jego dalszą twórczość. Przełomowym dla jego kariery był lipiec 1988 roku, gdzie na drugim roku studiów wraz z 15 innymi studentami zorganizował niezależną wystawę w halach londyńskich doków zatytułowaną „Freeze”. Tak też narodził się nurt YBA’s (Young British Artists). Mecenasem młodych, zbuntowanych skandalistów został multimilioner i magnat reklamy Charles Saatchi, autor kampanii wyborczej Margaret Thatcher.
Do najbardziej znanych jego prac należą m.in.: The Physical Impossibility of Death in the Mind of Someone Living" ("Fizyczna niemożliwość śmierci w umyśle istoty żyjącej").Składa się ona ze spreparowanego rekina-żarłacza tygrysiego, zanurzonego w formaldehydowej zawiesinie i prezentowanego w szklanej skrzyni o wymiarach 213 na 518 cm. Praca ta należała do cyklu pod tytułem „Natural History”. Głównym zamierzeniem tej dość kontrowersyjnej pracy było nawiązanie do śmierci. Dokładniej – do myślenia o śmierci, stąd tytuł miał sugerować, iż dla żyjącego człowieka nie ma możliwości myślenia o śmierci, bowiem każda myśl jest z góry nieprawdziwa (niesprawdzona). Przypomina to nieco stanowisko starożytnego filozofa Epikura, który w swoim „Liście od Menoikeusa”. Zatem twierdzi on : „A zatem śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma. Wobec tego śmierć nie ma żadnego związku ani z żywymi, ani z umarłymi; tamtych nie dotyczy, a ci już nie istnieją”. Trudno wyrokować czy tego typu inspiracje miał na myśli tworząc swoje dzieło, niemniej jednak nie można zaprzeczyć, iż cykl „Natural History” przeszedł do historii i otworzył Hirstowi wiele furtek, które ten, błyskawicznie wykorzystał. Warto wspomnieć, że rekin sprzedał się za zawrotną sumę 8 milionów dolarów. Można stwierdzić, że wystawa ta stanowiła swoisty wyłom w kontekście dotychczasowego pojmowania sztuki oraz roli artysty. Potwierdziła zachodzące zmiany dokonujące się w jej rynkowym funkcjonowaniu.
I tak oto sztuka sprowadzona jest do roli sfery, w której umiejętne poruszanie się i wiedza dotycząca mechanizmów przyciągania uwagi doprowadza do zdobycia rozgłosu, a co za tym idzie – pieniędzy. Z kolei twórca sztuki – artysta – staje się marką, rozpoznawalną i cenioną niekoniecznie ze względu na tzw. wartość estetyczną dzieł, lecz ze względu na ceny jakie uzyskują jego prace.
Ciąg dalszy opowieści o Hirście i jego dziełach wkrótce!

Jeden z moich ulubionych, kontrowersyjnych twórców sztuki współczesnej. Fajne nawiązanie do śmierci:)
OdpowiedzUsuńZadziwiające jest, jak u Hirsta przeplata się dualizm rzeczy - rzecz jako dzieło sztuki (bardzo cenne zresztą, wyrażalne w konkretnych kwotach) i rzecz jako przedmiot codziennego użytku, co wyraża się tylko sygnowaniem przez niego produkowanych w hurtowej ilości "mini-kopii" wcześniejszych i słynnych dzieł.
OdpowiedzUsuńZapowiada się interesująco, sztuka współczesna to niewyczerpany temat'
OdpowiedzUsuń